11.09.2020


Obudziłem się w nocy. Perła jak zwykle spała ze mną. Przytulałem ją i wtedy poszła sobie. Zeszła z łóżka. Obróciłem się na drugi bok i zobaczyłem jakąś osobę. Wszystko było czarne, widziałem jakby figurę. Tylko okna były jasne, bo księżyc świecił. Jakoś czułem, że Vincenty i Nicolaus spali. Nie wiem, czy to była kobieta czy mężczyzna. To coś miało taką dziwną głowę. Chyba patrzyło się na księżyc. Później podeszło do tego okna, otworzyło je, rozpłynęło się i znikło. Jak sprawdziłem rano, to było zamknięte, czyli to się chyba dopiero wydarzy. Później usłyszałem krzyk jakiejś kobiety i się obudziłem.