Obudziłem się w nocy. Perła jak
zwykle spała ze mną. Przytulałem ją i wtedy poszła sobie. Zeszła z łóżka.
Obróciłem się na drugi bok i zobaczyłem jakąś osobę. Wszystko było czarne,
widziałem jakby figurę. Tylko okna były jasne, bo księżyc świecił. Jakoś
czułem, że Vincenty i Nicolaus spali. Nie wiem, czy to była kobieta czy
mężczyzna. To coś miało taką dziwną głowę. Chyba patrzyło się na księżyc.
Później podeszło do tego okna, otworzyło je, rozpłynęło się i znikło. Jak
sprawdziłem rano, to było zamknięte, czyli to się chyba dopiero wydarzy.
Później usłyszałem krzyk jakiejś kobiety i się obudziłem.